Share
Go down
avatar
Posts : 47
Join date : 14/09/2018

Karta Postaci
Rasa: Demon
Specjalizacja: Poszukiwacz przygód
Statystyki:
StatystykiWartość
Siła2
Zręczność0
Inteligencja1
Charyzma1
Magia2
Spostrzegawczość0
Zobacz profil autora

Ech.

on 12.11.18 23:35
No to umarł nam Stan Lee. Ludzie umierają, nie? Ostatnio jakoś cały czas umiera ktoś ważny dla popkultury. A to Kociniak, a to Kora, a to Rickman. Niby się jakoś uodparniamy, jakoś tak przyjmujemy to do wiadomości, chwilę jest nam smutno i przechodzimy nad tym do porządku dziennego.
Ale jakoś przy Stanie Lee jest mi smutniej. Czy to oznacza, że Kociniak nie wywarł na mnie wpływu? Chyba każdy, kto wychował się na "Jak rozpętałem drugą wojnę światową" przyjął wieści o jego śmierci z żalem. Czy pani Olga była mniej ważna w moim życiu? Mama puszczała tę jedną płytę Maanamu przez bardzo długi czas, nawet po przeprowadzce do nowego domu - który był świadkiem, jak mama przestaje słuchać muzyki przy sprzątaniu. Ale płyta nadal jest i nadal się ją odtwarza. Bo to dobra muzyka, bo kojarzy się z dzieciństwem, ciepłym letnim wieczorem i zapachem płynu do mycia podłóg. No i Rickman, nasz jedyny słuszny Snape. Na Potterze chyba każdy z nas tutaj wyrósł.
Coś jednak sprawia, że śmierć tego staruszka z drugiego końca świata jest bolesna, jak śmierć bliskiego. Człowiek, który kompletnie zmienił świat. Wyniósł komiksy do takiej rangi, że w tym momencie na ich podstawie powstają filmy, seriale, książki. Dzięki komiksom wielu wyrosło na takich a nie innych ludzi. Dzięki temu, że kiedyś chłopak z rumuńskiej rodziny jednak nie został pisarzem, niewyobrażalne tłumy introwertyków mają o czym rozmawiać w internecie. Kogokolwiek nie spytać, każdy zna przynajmniej jednego superbohatera, któremu dał początki właśnie ten staruszek z drugiego krańca świata. Bo Stan Lee sam był superbohaterem, a jego najważniejszą supermocą była wyobraźnia.
Na forum, które polega na pisaniu opowieści powinno się pamiętać o kimś takim, jak Stan Lee. Pamiętać, a może nawet mieć takie nieśmiałe marzenie, by operować wyobraźnią nie mniej zręcznie od samego Mistrza.
Bo marzenia są ważne, ludki, a jak się czegoś chce, to nawet się to może kiedyś udać - prędzej czy później.


---
Piszę, bo mam ten tekst w głowie od jakichś trzech godzin.

_________________
avatar
Posts : 6
Join date : 17/10/2018

Karta Postaci
Rasa: Nefilim
Specjalizacja: Aktor
Statystyki:
StatystykiWartość
Siła1
Zręczność0
Inteligencja1
Charyzma2
Magia1
Spostrzegawczość1
Zobacz profil autora

Re: Ech.

on 13.11.18 19:35
Z jednym się tutaj muszę nie zgodzić - to wcale nie tak, że ostatnio umierają ludzie ważni dla popkultury. To tylko kwestia rozwoju popkultury i dostępu do informacji. Spójrzcie na swoje półki z książkami. Ilu autorów znacie? Ilu kojarzycie? A o ilu nie macie nawet pewności, że żyją, bo są tylko nazwiskiem na okładce? Kiedyś człowiek miał książkę, miał jej treść i może notkę biograficzną na skrzydle obwoluty. W tym momencie każdy sobie może pogrzebać w internetach i znaleźć autora na fejsie, insta i tweeterze. Podobnie jest z aktorami, muzykami i tak dalej. Sam internet też sprawia, że informacje dochodzą prędzej. Nie wiem, na ile poruszyłaby mnie śmierć Chestera Benningtona, gdybym nie czytała tych wszystkich komentarzy na youtubie pod piosenkami. Możemy wszyscy w jednym czasie być w żałobie i w pewien sposób "nakręcać" się nawzajem.

Co do samej śmierci Stana Lee - nie smucę się przesadnie. Żył 95 lat. Zmienił nasze życie. Zasłużył na odpoczynek. Mam zamiar cieszyć się jego twórczością i tym, co po sobie zostawił. To chyba najlepsze, co można w tej chwili zrobić.

_________________
Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach